
Śladami dawnego górnictwa kruszców w Kopalni Św. Jan w Krobicy
Gwarkowie w dawnej kopalni cynku w Krobicy
Wakacje studenckie są ciągle aktualne, dlatego gdyby ktoś wybierał się w Izery, to mamy ciekawą propozycję: koniecznie musicie zwiedzić dawną kopalnię złóż kruszcu w Krobicy.
Nazwa najstarszej części kopalni w Krobicy brzmi: Sztolnia św. Jan. Pierwsze informacje o wydobyciu rud cyny w rejonie Gierczyna i Krobicy pochodzą z 1572 r. Naukowcy z Politechniki Wrocławskiej uważają ją za najdawniejszą udokumentowaną sztolnię na Dolnym Śląsku.
Wydobycie rud cyny i rudy kobaltu w Krobicy trwało od XVI do początków XIX wieku. W późniejszych czasach prowadzono jedynie prace poszukiwawcze.
Górnicy kruszcu, czyli gwarkowie, wydobywali w Krobicy także rudy cynku i srebra.
Sztolnie kopalni udostępnione zwiedzającym mają ponad 350 m długości. W tym miejscu naprawdę poczujecie się jak w kopalni kilkaset lat temu.
Korytarze kopalni są wąskie, mają nie więcej niż metr szerokości, mimo, że podczas prac rewitalizacyjnych uległy pogłębieniu i obecnie mają około 180 centymetrów wysokości.
Wrocławscy naukowcy natrafili na źródła, na podstawie których wywnioskowali, że górnicy pracujący w kopalni Krobicy bardzo dobrze zarabiali – jako wysokiej klasy fachowcy. Wydobycie nie odbywało się na dużych głębokościach, ale kopalnie musiały być wyposażone w systemy odwadniające i wentylacyjne.
W kopalni panuje stała temperatura ok. 8 stopni. Ciekawą historię o górnikach kruszcu z Krobicy snują przewodnicy turystyczni z kopalni.
Gwarkowie zaczynali pracę zawodową już w wieku 6 lat i dożywali trzydziestki. Osiągali wzrost między 130 a 150 cm. Jako 14-latkowie brali ślub, dzieci mieli w wieku 16 lat. Nosili szpiczaste czapki i wydobywali spod ziemi skarby, wiec baśnie o krasnoludach mogą brać się z ich historii.
Gdy trzeba było wysadzić ścianę prochem, gwarkowie brali z pobliskiego więzienia jakiegoś osadzonego skazanego na śmierć. W ten sposób wyrok śmierci był wykonany, a po wszystkim górnicy zwracali ciało do więzienia.
Wybierając ciężką pracę w bardzo trudnych warunkach gwarkowie paradoksalnie w ten sposób kupowali sobie „wolność” – praca w kopalni zwalniała ich spod władzy pana feudalnego. Woleli spory zarobek, krótsze życie i ciężką pracę pod ziemią w temperaturze 8 stopni przez 10 godzin od poniedziałku do soboty.
Gwarkowe żony z dziećmi poniżej 6 roku życia pracowały na zewnątrz i zajmowały się urobkiem swojego męża, ale do kopalni wstępu nie miały – w tamtych czasach wierzono, że kobieta w kopalni to zły omen.
Na elementy infrastruktury kopalnianej w Krobicy wrocławscy naukowcy natrafili w 2012 roku. Przez ponad 100 lat sztolnie i wyrobiska wypełniał muł, resztki skalne oraz śmieci przywożone przez okolicznych mieszkańców.



Zdjęcia i tekst: Joanna Sobieralska
